- Stary ja piernicze, masakra!
- No co ty?
- No bez kitu, przecież mówię! Jade se dzisiaj, co nie...
- No!
- Wiesz, tam po Legnickiej, dzie szybko.
- Taaa...
- Stary, tak se jade i już mam piontke wrzucać, grzeje jakieś pieńć dych!
- O w pyteczkę!!!
- I nagle ci mowie, jakiś debil trąbi na mnie!
- Weź nie piernicz!
- No przysięgam! Mruga światłami, ryja drze jak jakiś dałn, dasz wiarę?!
- No zryty typ, seryjnie! To tsza było mu szybę wypierdaczyć!
- Ta, ciekawe jak? To on by musiał chyba z boku jechać, nie? Mniejsza o to. No więc trąbi, krzyczy, no to ja w hamulec, na złość pedałowi!
- Hehe i dobrze, śmierć frajerom, co dalej?
- No myślałem, że da se siana, a tu dupa! Cwel sie jeszcze bardziej zaczoł wkurzać! Przyspieszyłem, na liczniku prawie 55! I przez chwilę sie nawet wydygałem, no bo bez przesady chyba! Ale tylko przez chwilę, bo..
- No włacha, czemu?
- Przecież mówie! Bo zjechałem na prawy pas żeby obczaić dupeczke na parkingu, ci mówię: alusie, zajebiaszcza tapicerka...
- Ale co z typem?
- A, no! I wtedy jak zjechałem z lewego pasa ten dałn się uspokoił i normalnie se pojechał...
kolo
15 lat temu

Bo to pewnie furiat był :D
OdpowiedzUsuńTaaaaaa... Fajnie masz, że furiat... ;PPP
OdpowiedzUsuń